Biznesowe oblicze Uniwersytetu Łódzkiego

Biznesowe oblicze Uniwersytetu Łódzkiego

Opublikowany

Uniwersytet Łódzki na coraz większą skalę współpracuje z przedsiębiorcami. Uczelnia stawia na innowacyjność, eksperymenty i wypuszczanie na rynek wyników pracy naukowców.

- Badania na Uniwersytecie Łódzkim to przede wszystkim badania podstawowe prowadzone w szerokim zakresie dziedzin naukowych od humanistyki po nauki ścisłe. Te badania mogą mieć potencjał komercjalizacyjny. Szczególnie prowadzone na wydziałach eksperymentalnych, takich jak Wydział Biologii i Ochrony Środowiska, Wydział Chemii czy Wydział Fizyki i Informatyki Stosowanej - mówi prof. Elżbieta Żądzińska, prorektor ds. nauki UŁ.  Komercjalizacja, czyli wprowadzanie wyników badań na rynek, ma coraz większe znaczenie dla Uniwersytetu. Żeby wspierać naukowców, uczelnia powołała m.in. Centrum Transferu Technologii i Biuro Rzecznika Patentowego oraz Fundację UŁ „Centrum Innowacji, Akcelerator Technologii”.

Wspieranie pracowników naukowych UŁ, zwłaszcza młodych, w zakresie przygotowania zgłoszeń patentowych, międzynarodowych i krajowych, przed publikacją wyników badań, już zaczyna odnosić skutki. W latach 2014-2016 do Urzędu Patentowego RP zgłoszono 40 wniosków o przyznanie patentu na wynalazek. Wiele z nich to wnioski, które są efektem prac naukowych w ramach dużych, międzynarodowych projektów badawczych

Prof. Elżbieta Żądzińska, prorektor ds. nauki Uniwersytetu Łódzkiego

Uniwersytet zamierza jeszcze bardziej inwestować we współpracę naukowców z biznesem. W tym celu ma powstać nowoczesne Centrum Nauki, które będzie wspierać w zakresie komercjalizacji badań naukowych, inicjatywy działających już na niektórych wydziałach Rad Biznesu. To wsparcie obejmie m.in. lepsze przygotowanie pracowników do tworzenia wniosków w konkursach na projekty badawcze w polskich i unijnych programach. Uniwersytet Łódzki ma już na swoim koncie milionowe projekty, których wyniki budzą zainteresowanie przedsiębiorców.

Walczyć z rakiem

Jednym z nich jest projekt pt. „TESTOPLEK”. Projekt, który rozpoczął się w 2009 roku, był w całości realizowany w Katedrze Biofizyki Molekularnej na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UŁ. Jego całkowita wartość wyniosła ponad 62 mln złotych. Celem jest opracowanie skuteczniejszych metod walki z nowotworami.
- Szukamy wyjaśnienia, dlaczego w pewnym momencie organizm przestaje być podatny na leki, które mu podajemy. Kiedy na przykład pacjent ma nowotwór, dostaje leki przeciwnowotworowe. Ale nowotwór zaczyna się bronić i staje się niewrażliwy, czyli przestaje być wyleczalny - tłumaczy dr Błażej Rychlik, jeden z pracowników projektu. Dla przykładu: nawrót raka płuc praktycznie we wszystkich przypadkach jest lekooporny. Za to zjawisko odpowiadają głównie tzw. białka oporności wielolekowej (powodujące niewrażliwość komórek na leki). - W warunkach prawidłowych chronią one strategiczne narządy takie jak np. mózg czy jądra, stanowiąc barierę dla substancji szkodliwych, przenikających do organizmu z pokarmem, wdychanym powietrzem lub przez skórę. Odpowiadają również za kontrolę przenikania leków do różnych części organizmu. W sytuacjach krytycznych stają się jednak bronią obosieczną, chroniąc np. komórki nowotworowe przed lekami, które mają je zwalczać - tłumaczy dr Rychlik.
Zbadanie, od czego zależy aktywność tych białek oraz jakie transportują substancje, jest przydatne w czasie diagnozowania pacjenta z nowotworem.
Przygotowane w ramach projektu testy pozwolą ocenić ewentualną niewrażliwość komórek nowotworowych na leki, czyli pokażą, jak organizm reaguje na np. chemioterapię. Dzięki temu możliwe będzie zaplanowanie leczenia „uszytego na miarę” dla konkretnego pacjenta. Wprowadzenie testów na rynek znacznie obniży koszty terapii antynowotworowej.
W ramach projektu naukowcy zebrali także materiał genetyczny od ponad 10 tysięcy osób z terenu całej Polski. Wiedza o różnicach w genach kodujących białka pozwoli na stworzenie testu, który pomoże określić, na jaki rodzaj nowotworu narażeni są pacjenci i w jaki sposób skutecznie ich leczyć.

Zmniejszyć śmiertelność

- Celem projektu było opracowanie testu. Wdrożeniem wyników badań, mamy nadzieję, zainteresowane będą firmy farmaceutyczne i inni inwestorzy - tłumaczy dr Rychlik. Dla przedsiębiorców ważne są m.in. informacje o tym, czy dana substancja może trafić do miejsca docelowego, czy lepiej podać ją doustnie, czy w zastrzyku. A odpowiedzi na te pytania również przynosi projekt naukowców z Wydziału BiOŚ. Zastosowanie wymyślonych testów pozwoli ominąć fazę eksperymentów na zwierzętach, ponieważ testy będą prowadzone poza organizmem.
Oporność wielolekowa podwyższa śmiertelność wśród osób zmagających się z rakiem. Do tej pory nie było dobrych narzędzi diagnostycznych, które pozwoliłyby ocenić pozaustrojowo, jak działają na siebie białka i leki. Za sprawą testów łódzkich naukowców nie tylko będzie można obniżyć koszty, ale także - dzięki sprawnej diagnostyce - zmniejszyć wskaźnik śmiertelności.
Efekty projektu są licencjonowane. - Mamy pięć zgłoszeń patentowych. Jeden patent już jest, dwa czekają w kolejce i są w trakcie procedury. Jeden będzie chronił wyniki badań także za granicą - tłumaczy dr Agnieszka Grzelak.
Wydział Biologii i Ochrony Środowiska od 2012 roku ma Radę Biznesu, dzięki której łatwiej jest aplikować z wnioskami o finansowanie. Wśród partnerów biznesowych jest m.in. Delia Cosmetics czy Instytut Włókiennictwa.

Przedsiębiorcom zależy na know-how. Prowadzimy rozmowy, żeby sprawdzić, czy nasze zgłoszenia będą interesować dużych inwestorów. Najkorzystniej byłoby odsprzedać licencję firmie. Jesteśmy otwarci na wszystkie propozycje i formy współpracy.

Dr Agnieszka Grzelak

Materiał przyszłości

Wzorcowym przykładem współpracy nauki i biznesu jest projekt Graf-Print, realizowany od 2013 do 2016 roku. Całkowity budżet wyniósł ponad 5 milionów złotych. Profesor Zbigniew Klusek jest kierownikiem Katedry Ciała Stałego na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ. Był jednym z badaczy w projekcie, w którym brało udział konsorcjum: Uniwersytet Łódzki, Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych w Warszawie, Politechnika Łódzka i partner biznesowy, czyli łódzkie przedsiębiorstwo QWERTY. Trzy pierwsze instytucje zajęły się badaniami, a firma wdrożeniem ich wyników w praktyce.

Clou projektu było zastosowanie grafenu do wytworzenia atramentu, za pomocą którego można drukować na przykład układy scalone na elastycznych foliach. Mogą to być wyświetlacze w smartfonach, klawiatury, tablety. Folia może wyginać się w każdą stronę, zwijać w rulon czy skręcać. To tzw. elastyczna elektronika. Szacuje się, że w 2027 roku przemysł elastycznej elektroniki będzie wart 50-57 miliardów dolarów

Prof. Zbigniew Klusek, kierownik Katedry Ciała Stałego na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej UŁ

Dla porządku: grafen to najcieńszy materiał, jaki istnieje. Jest odmianą węgla, którą uważa się za materiał przyszłości. W 2010 roku za jego badanie dwóch Rosjan z uniwersytetu w Manchesterze otrzymało nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. - Grafen znakomicie przewodzi elektryczność. Bardzo dobrze przepuszcza też światło bez względu na jego barwę. Inne materiały inaczej przepuszczają światło żółte, inaczej białe, a jeszcze inaczej czerwone. Grafen jest jednolity pod tym względem - wyjaśnia naukowiec.
Grafen nadaje się do stosowania na wielkoformatowych ekranach np. bannerów reklamowych. Może być także tworzywem kartek, które będzie można nieskończenie zapisywać i wymazywać.
Zespół projektowy w ciągu trzech lat wytworzył atramenty i pasty drukarskie na bazie grafenu. Firma QWERTY ma swój dział badawczy, który zmodyfikował kupioną wcześniej drukarkę. Metodą InkJet („wypluwania” atramentu), drukuje dowolne kształty na różnych powierzchniach. Opracowali także metodę ich nadrukowania na różne materiały. - Projekt był po to, żebyśmy nauczyli się drukować na tkaninach. Najpierw musieliśmy wytworzyć atramenty, później przekształcić drukarkę, a cel jest taki, żeby produkować elektroniczną odzież.
Chodzi o tkaniny z wbudowanymi układami elektronicznymi, które powstały na bazie grafenu. Z tych materiałów może powstać odzież monitorująca bieżące parametry organizmu jak temperatura czy ciśnienie.

Skala światowa

Konsorcjum przygotowuje się już do nowego projektu, który będzie kontynuacją poprzednich działań. Jego wartość to niemal 4,5 miliona złotych. Prof. Klusek zwraca uwagę na współpracę z przedsiębiorstwem. - Partner biznesowy, który nam się trafił, jest wyjątkowy. Wielu rzeczy się od siebie nauczyliśmy i wciąż uczymy. Zakończyliśmy jeden projekt, drugi jeszcze się nie zaczął, a my już się spotykamy i rozmawiamy.
Przedsięwzięcie ma na celu skonstruowanie własnej drukarki, która będzie w stanie wydrukować cały obwód elektroniczny. Do tej pory drukuje się go we fragmentach. - Pracujemy nad tym, by jednocześnie można było drukować różne warstwy obwodu. Teraz jest problem z mieszaniem się atramentów. Nawet jeśli dolna warstwa wyschnie, to kolejna choćby ze względu na temperaturę, wpływa na tę pod spodem. Nikt nie potrafi jeszcze tego zrobić - wyjaśnia prof. Klusek. Gdyby łódzkim naukowcom się to udało, byliby pionierami na skalę światową.

Tekst zredagowany przez Agatę Kupracz na potrzeby dodatku Biznes Łódzki w Gazecie Wyborczej Łódź.

Kopiuj tekst

Udostępnij

UŁ komentuje: zamach w Manchesterze

Czy tragedia w Manchesterze była nieunikniona? Dlaczego to uderzenie ISIS jest wyjątkowo bolesne, nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale dla całego Zachodu? W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania, zapraszamy do nowego cyklu wideo – Komentarze UŁ, które zamieszczane są na kanale Uniwersytetu Łódzkiego w serwisie Youtube.